Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
plokin
18:37
Virunga [2014] official trailer
plokin
19:05
0784 1147 404
"War is organised murder, and nothing else"- Harry Patch aged 111 Britain's last first world war veteran 1898-2009
Reposted frommadreality madreality
plokin
17:14
Marina Ginesta at the top of Hotel Colón in Barcelona, 21 July 1936. Photograph by Hans Gutmann.
Reposted byPaniMinister PaniMinister
08:09
0221 4d59 404

birdasaurus:

A young girl enjoys a cup of tea courtesy of the advancing Allied armies in a sector of Europe now cleared of Hitler’s troops. 1944.

plokin
20:30
Nikt ze zwykłych mieszkańców Krakowa nie domyśla się, jak to miasto urosło w głąb i w ciemność. Na jego peryferiach, w najciemniejszych uliczkach, a czasem w samym śródmieściu — wynaleziono jakieś dziury zatęchłe, nagie poddasza, oślizgłe piwnice. W mieszkaniach, na pozór normalnych, za szafą, pod łóżkiem, za maskowaną ścianką, dzieci żydowskie powoli odzwyczajają się od śmiechu, od płaczu…
— Maria Hochburg Mariańska
Reposted bysoleildoubleespressoolawie
plokin
09:18
Play fullscreen
Aya is one in a million Syrian refugee children.
Learn more.
Reposted byfelickapannakies
plokin
07:39
Sudden, massive influx of Syrians into Iraq's Kurdistan region. Thousands of people flowed from Syria across the Peshkhabour border crossing into Iraq's Dohuk Governorate. 
© UNHCR/G.Gubaeva
plokin
03:57
plokin
11:36
Masakry etniczne dokonywane są zawsze pod wzniosłymi hasłami — wprowadzenia sprawiedliwości, równości, niepodległości, praw narodu, demokracji, walki z przywilejami. To, co się dzieje w różnych krajach w ostatnich latach, musi nas uczynić nieufnymi za każdym razem, gdy jakieś pojęcie o znaczeniu uniwersalnym zostaje użyte w ramach konfliktu o charakterze tożsamościowym.

— Amin Maalouf — Zabójcze tożsamości
plokin
13:38
Dora, military dog, Polish Land Forces, Afghanistan.

Dora wykryła ślady materiałów wybuchowychPolski pies bohaterem w afganistanie - zobacz zdjęciaDora wykryła ślady materiałów wybuchowych
Reposted fromRockYourMind RockYourMind viaRani Rani
plokin
23:06
W Europie, powiedział, uczyli mnie, że front to okopy i zasieki, które tworzą wyraźną i wiadomą linię. Front na rzece, wzdłuż drogi albo od wioski do wioski. Można to wykreślić ołówkiem na mapie, można pokazać palcem w terenie. A tutaj front jest wszędzie i nigdzie. Ta ziemia jest zbyt wielka, a ludzi zbyt mało, żeby istniał liniowy front. To świat dziki i nie urządzony, trudno z nim współżyć. Nie ma wody, bo tu dużo pustyń. Nie można dłużej zatrzymać się tam, gdzie nie ma źródeł, a źródło od źródła daleko. Tu, gdzie stoimy, jest woda, a następna woda dopiero sto kilometrów dalej. Każdy oddział trzyma się swojej wody, bo inaczej zginie. Jeżeli między jedną wodą a drugą jest sto kilometrów odległości, to ta przestrzeń jest niczyja, nikogo tam nie ma. Więc front u nas nie jest liniowy, tylko punktowy i w dodatku ruchomy. Są setki frontów, bo są setki oddziałów. Każdy oddział jest frontem, potencjalnym frontem. Jeżeli nasz oddział zderzy się z oddziałem przeciwnika, to dwa potencjalne fronty zamienią się we front realny: następuje bitwa. Teraz jesteśmy trzyosobowym frontem potencjalnym, który zmierza na północ. Jeżeli wpadniemy w zasadzkę, staniemy się frontem realnym. To jest wojna zasadzek. Na każdej drodze, w każdym miejscu może być front. Można objechać ten kraj i wyjść cało, a można zginąć na najbliższym metrze. Nie ma zasady, nie ma metody. Wszystko zależy od szczęścia i przypadku. Jest wielki bałagan na tej wojnie. Nikt dokładnie nie orientuje się w sytuacji.
— Ryszard Kapuściński - Jeszcze dzień życia
Reposted bywolfboys wolfboys
plokin
16:17
A UH-60 Black Hawk helicopter performing an extraction of United States Army troops in Iraq.
Reposted bylostmymindxyz lostmymindxyz
plokin
13:02
To nieważne, ilu cieszyło się z tego, co się dzieje z gettem. Pewnie ich była tylko garstka. Gorzej, że obok zawsze stoi milczący i przerażony tłum gapiów. I on nadal milczy, nawet wtedy, gdy widzi jednego łajdaka, który krzyczy: "Łapcie go, tam ucieka Żydek!". A zresztą, czy to tak ważne, czy karuzela się akurat kręciła, czy tylko bawiono się na huśtawkach? Ważne jest, że po prostu się bawiono - a my się cały czas baliśmy, czy w ogóle ktoś widzi to, co robimy w getcie... Ja w każdym razie pamiętam dokładnie te dziewczyny siedzące na krzesełkach...

Żydzi byli oddzieleni od Polaków, ale widzieli z okien, że idzie polskie dziecko i je bułkę. Ona była sucha, może miała w środku otręby, ale była. A dziecko Żyda leżało spuchnięte i nie miało nawet tych otrębów. A jak umarło, to je wynoszono na ulicę i przykrywano papierem, bo nie było z czego zapłacić za pogrzeb. Jeżeli tu cię zabijali, a za murem kręciła się karuzela, to gdzie było normalniejsze życie? Tam. I takiego normalnego życia nie mógł zrozumieć człowiek, który siedział zamurowany w piwnicy. I nie mógł zrozumieć zagrożenia polegającego na tym, że można być wywiezionym na roboty albo nawet do Oświęcimia.

Bo nawet w Oświęcimiu Polacy mieli ileś procent szansy, żeby przeżyć - Żydzi nie.
— Marek Edelman
Reposted fromniewiemchybanena niewiemchybanena viapirania pirania
plokin
15:28
Play fullscreen
Attraction perform their stunning shadow act - Britain's Got Talent 2013
just wow
Reposted byDominique7 Dominique7
plokin
10:37
4183 a7bd 404

Carlotta (fot. R. Kapuściński)

Jeszcze chodzimy po Balombo i rozmawiamy. Barbosa pyta ją, kiedy wychodzi za mąż. Ach, tego nie wie, teraz jest wojna. Słońce schodzi za drzewa, zbliża się zmierzch i musimy odjeżdżać. Wracamy do samochodów, które czekają na głównej ulicy. Wszyscy jesteśmy zadowoleni, bo byliśmy na froncie, mamy filmy i zdjęcia, żyjemy. Wsiadamy w tym samym porządku, w jakim przyjechaliśmy: Carlotta z przodu, my z tyłu. Kierowca zapala silnik i włącza bieg. I wtedy - wszyscy pamiętamy, że to było w tym momencie - Carlotta wysiada z wozu i mówi, że ona tu zostanie. Carlotto, prosi Alberto, jedź z nami, zapraszamy na kolację, a jutro zabierzemy Cię do Lizbony! Carlotta uśmiecha się, macha nam ręką na pożegnanie i daje znak kierowcy, żeby ruszył.

Jest nam smutno.

(...)

Nie ma Carlotty.

Kto mógł przypuszczać, że widzieliśmy ją w ostatniej godzinie? I że wszystko było w naszych rękach? Dlaczego Alberto nie zatrzymał kierowcy, nie wysiadł i nie powiedział do niej: pojedziesz razem z nami, bo inaczej zostaniemy i wtedy będziesz za nas odpowiedzialna? Dlaczego nie zrobił tego żaden z nas? I czy wina rozłożona na nas pięciu jest przez to mniejsza i łatwiej ją znosić?

Oczywiście, to był tragiczny wypadek. W ten sposób, kłamiąc, będziemy teraz opowiadać. Możemy też twierdzić, że było w tym coś z przeznaczenia, z fatum. (...)

Ale Carlotta znała tę wojnę lepiej niż my, wiedziała, że zbliża się zmierzch, zwyczajowa pora ataku i że lepiej będzie, jeżeli na miejscu zorganizuje osłonę naszego wyjazdu. Taki musiał być powód jej decyzji. Tego domyślamy się teraz, kiedy jest za późno. O nic nie możemy jej spytać, bo Carlotta nie istnieje.

Ryszard Kapuściński - Jeszcze dzień życia

(Angola, 1975)

plokin
13:09
plokin
20:10
Play fullscreen

He said, "Son,
Have you seen the world?
Well, what would you say
If I said that you could?
Just carry this gun, you'll even get paid."
I said, "That sounds pretty good."

Black leather boots
Spit-shined so bright
They cut off my hair but it looked alright
We marched and we sang
We all became friends
As we learned how to fight

A hero of war
Yeah, that's what I'll be
And when I come home
They'll be damn proud of me
I'll carry this flag
To the grave if I must
'cause it's the flag that I love
And the flag that I trust

I kicked in the door
I yelled my commands
The children, they cried
But I got my man
We took him away
A bag over his face
From his family and friends

They took off his clothes
They pissed in his hands
I told them to stop
But then I joined in
We beat him with guns
And batons not just once
But again and again

A hero of war
Yeah that's what I'll be
And when I come home
They'll be damn proud of me
I'll carry this flag
To the grave if I must
'cause it's the flag that I love
And the flag that I trust

She walked through bullets and haze
I asked her to stop
I begged her to stay
But she pressed on
So I lifted my gun
And I fired away

And the shells jumped through the smoke
And into the sand
That the blood now had soaked
She collapsed with a flag in her hand
A flag white as snow

A hero of war
Is that what they see
Just medals and scars
So damn proud of me
And I brought home that flag
Now it gathers dust
But it's the flag that I love
It's the only flag I trust

He said, "Son, have you seen the world?
Well what would you say
If I said that you could?"

Reposted frommx77 mx77 viaaleksandrrra aleksandrrra
plokin
16:48
Play fullscreen
Przemysław Gintrowski - Raport z oblężonego miasta (sł. Zbigniew Herbert)

Zbyt stary żeby nosić broń i walczyć jak inni -

wyznaczono mi z łaski poślednią rolę kronikarza
zapisuję - nie wiadomo dla kogo - dzieje oblężenia

mam być dokładny lecz nie wiem kiedy zaczął się najazd
przed dwustu laty w grudniu wrześniu może wczoraj o świcie
wszyscy chorują tutaj na zanik poczucia czasu

pozostało nam tylko miejsce przywiązania do miejsca
jeszcze dzierżymy ruiny świątyń widma ogrodów i domów
jeśli stracimy ruiny nie pozostanie nic

piszę tak jak potrafię w rytmie nieskończonych tygodni
poniedziałek: magazyny puste jednostką obiegową stał się szczur
wtorek: burmistrz zamordowany przez niewiadomych sprawców
środa: rozmowy o zawieszeniu broni nieprzyjaciel internował posłów
nie znamy ich miejsca pobytu to znaczy miejsca kaźni
czwartek: po burzliwym zebraniu odrzucono większością głosów
wniosek kupców korzennych o bezwarunkowej kapitulacji
piątek: początek dżumy sobota: popełnił samobójstwo
N.N. niezłomny obrońca niedziela: nie ma wody odparliśmy
szturm przy bramie wschodniej zwanej Bramą Przymierza

wiem monotonne to wszystko nikogo nie zdoła poruszyć

unikam komentarzy emocje trzymam w karbach piszę o faktach
podobno tylko one cenione są na obcych rynkach
ale z niejaką dumą pragnę donieść światu
że wyhodowaliśmy dzięki wojnie nową odmianę dzieci
nasze dzieci nie lubią bajek bawią się w zabijanie
na jawie i we śnie marzą o zupie chlebie i kości
zupełnie jak psy i koty

wieczorem lubię wędrować po rubieżach Miasta
wzdłuż granic naszej niepewnej wolności
patrzę z góry na mrowie wojsk ich światła
słucham hałasu bębnów barbarzyńskich wrzasków
doprawdy niepojęte że Miasto jeszcze się broni

oblężenie trwa długo wrogowie muszą się zmieniać
nic ich nie łączy poza pragnieniem naszej zagłady
Goci Tatarzy Szwedzi hufce Cesarza pułki Przemienienia Pańskiego
kto ich policzy
kolory sztandarów zmieniają się jak las na horyzoncie
od delikatnej ptasiej żółci na wiosnę przez zieleń czerwień do zimowej czerni

tedy wieczorem uwolniony od faktów mogę pomyśleć
o sprawach dawnych dalekich na przykład o naszych
sprzymierzeńcach za morzem wiem współczują szczerze
ślą mąkę worki otuchy tłuszcz i dobre rady
nie wiedzą nawet że nas zdradzili ich ojcowie
nasi byli alianci z czasów drugiej Apokalipsy
synowie są bez winy zasługują na wdzięczność więc jesteśmy wdzięczni

nie przeżyli długiego jak wieczność oblężenia
ci których dotknęło nieszczęście są zawsze samotni
obrońcy Dalajlamy Kurdowie afgańscy górale

teraz kiedy piszę te słowa zwolennicy ugody
zdobyli pewną przewagę nad stronnictwem niezłomnych
zwykłe wahanie nastrojów losy jeszcze się ważą

cmentarze rosną maleje liczba obrońców
ale obrona trwa i będzie trwała do końca

i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie Miasto

patrzymy w twarz głodu twarz ognia twarz śmierci
najgorszą ze wszystkich - twarz zdrady

i tylko sny nasze nie zostały upokorzone
plokin
15:29
plokin
10:24
29 kwietnia 1975, załoga USS Blue Ridge spycha śmigłowiec do morza, by zrobić więcej miejsca dla ewakuowanych z Sajgonu
Reposted bywojtekj wojtekj
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl