Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
plokin
18:37
plokin
00:44
plokin
15:16
plokin
16:01
Samburu people of northern Kenya
Reposted bymyzonegurski
plokin
10:07
2981 98ea 404
Lake Nyamanyuka, Queen Elizabeth National Park, Uganda
Reposted fromjayda-norton jayda-norton viarani rani
plokin
12:14
Kigali International Airport, Rwanda, 2008
by Trevor Meier
Reposted bykr-likSic616mala-mi-w-glanach
plokin
00:40
Play fullscreen
"This was their first time hearing a violin"
Lindsey Stirling + Kenya = <3
Reposted byTheTwinciasteczkowacynamonagagagthatsridicarusJagotenmyjpZuruiQudaci
plokin
07:42
Hunting dog with antelope foetus, Ogere-Remo, Nigeria 2007
plokin
07:33
Cool! Any way to contact you once you're back and ask for some tips regarding Kenya?
plokin
03:40
Afryka
Reposted byfelickapinniculiMezamemaardhunddreadfulltousterrbomb-likeethnoooxannabelleniedotBincsmnosmiledol-blathanna
plokin
11:02
Polecam w ogóle cały Heban, można się zakochać w Afryce nawet na niej stopy nie postawiwszy. Przede wszystkim jednak - poczuć ją. Trochę może zrozumieć.
Choć sam Kapuściński zauważa, że Afryka "poza nazwą geograficzną nie istnieje"
Reposted byorestesgaolin orestesgaolin
plokin
08:45

Ryszard Kapuściński - Heban (Droga do Kumasi)

Wchodzimy do autobusu i zajmujemy miejsce. W tym momencie może dojść do starcia dwóch kultur, do zderzenia i konfliktu. Stanie się tak wówczas, jeżeli pasażer to przybysz, który nie zna Afryki. Człowiek taki zacznie rozglądać się, wiercić i pytać: "Kiedy odjedzie autobus?". "Jak to - kiedy?" - odpowie zdumiony kierowca. - "Kiedy zbierze się tyle ludzi, aby cały zapełnili".

Europejczyk i Afrykanin mają zupełnie różne pojęcia czasu, inaczej go postrzegają, inaczej się do niego odnoszą. W przekonaniu europejskim czas istnieje poza człowiekiem, istnieje obiektywnie, niejako na zewnątrz nas, i ma właściwości mierzalne i linearne. Według Newtona czas jest absolutny: "Absolutny, prawdziwy, matematyczny czas płynie sam przez się i dzięki swej naturze, jednostajnie, a nie zależnie od jakiegokolwiek przedmiotu zewnętrznego". Europejczyk czuje się sługą czasu, jest od niego zależny, jest jego poddanym. Żeby istnieć i funkcjonować, musi przestrzegać jego żelaznych, nienaruszalnych praw, jego sztywnych zasad i reguł. Musi przestrzegać terminów, dat, dni i godzin. Porusza się w trybach czasu, nie może poza nimi istnieć. One narzucają mu swoje rygory, wymagania i normy. Między człowiekiem i czasem istnieje nierozstrzygalny konflikt, który zawsze kończy się klęską człowieka - czas człowieka unicestwia.

Inaczej pojmują czas miejscowi, mieszkańcy tej ziemi. Dla nich czas jest kategorią dużo bardziej luźną, otwartą, elastyczną, subiektywną. To człowiek ma wpływ na kształtowanie czasu, na jego przebieg i rytm (oczywiście, człowiek działający za zgodą przodków i bogów). Czas jest nawet czymś, co człowiek może tworzyć, bo np. istnienie czasu wyraża się poprzez wydarzenia, a to, czy wydarzenie ma miejsce czy nie, zależy przecież od człowieka. Jeżeli dwie armie nie stoczą bitwy, to bitwa ta nie będzie miała miejsca (tzn. czas nie przejawi swojej obecności, nie zaistnieje).

Czas pojawia się w wyniku naszego działania, a znika, kiedy go zaniechamy albo w ogóle nie podejmiemy. Jest to materia, która pod naszym wpływem może zawsze ożyć, ale popadnie w stan hibernacji i nawet nie-bytu, jeżeli nie udzielimy jej naszej energii. Czas jest istnością bierną, pasywną i przede wszystkim - zależną od człowieka.

Całkowita odwrotność myślenia europejskiego.

W przełożeniu na sytuacje praktyczne oznacza to, że jeżeli pojedziemy na wieś, gdzie miało po południu odbyć się zebranie, a na miejscu zebrania nie ma nikogo, bezsensowne jest pytanie: "Kiedy będzie zebranie?". Bo odpowiedź jest z góry wiadoma: "Wtedy, kiedy zbiorą się ludzie".

Toteż Afrykanin, który wsiada do autobusu, nie pyta, kiedy autobus odjedzie, tylko wchodzi, siada na wolnym miejscu i od razu zapada w stan, w jakim spędza znaczną część swojego życia - w stan martwego wyczekiwania.

(cały rozdział)

Reposted byorestesgaolinojtamjointskurwysynunsteadyshyaynisdeath-is-my-friendzoraxptasheqdieselmowerthefirstdrop
plokin
22:36
22:34
plokin
07:20
plokin
13:38
Ngorongoro Crater, Tanzania
Reposted bytildeperfectguydice
plokin
16:06
Nie jest to więc książka o Afryce, lecz o kilku ludziach stamtąd, o spotkaniach z nimi, czasie wspólnie spędzonym. Ten kontynent jest zbyt duży, aby go opisać. To istny ocean, osobna planeta, różnorodny, przebogaty kosmos. Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody, mówimy - Afryka. W rzeczywistości, poza nazwą geograficzną, Afryka nie istnieje.
— Ryszard Kapuściński - Heban (wstęp)
Reposted byfelickamadrealityanorexianervosaorestesgaolinwersjakieszonkowaune-raconteuse
plokin
23:06
W Europie, powiedział, uczyli mnie, że front to okopy i zasieki, które tworzą wyraźną i wiadomą linię. Front na rzece, wzdłuż drogi albo od wioski do wioski. Można to wykreślić ołówkiem na mapie, można pokazać palcem w terenie. A tutaj front jest wszędzie i nigdzie. Ta ziemia jest zbyt wielka, a ludzi zbyt mało, żeby istniał liniowy front. To świat dziki i nie urządzony, trudno z nim współżyć. Nie ma wody, bo tu dużo pustyń. Nie można dłużej zatrzymać się tam, gdzie nie ma źródeł, a źródło od źródła daleko. Tu, gdzie stoimy, jest woda, a następna woda dopiero sto kilometrów dalej. Każdy oddział trzyma się swojej wody, bo inaczej zginie. Jeżeli między jedną wodą a drugą jest sto kilometrów odległości, to ta przestrzeń jest niczyja, nikogo tam nie ma. Więc front u nas nie jest liniowy, tylko punktowy i w dodatku ruchomy. Są setki frontów, bo są setki oddziałów. Każdy oddział jest frontem, potencjalnym frontem. Jeżeli nasz oddział zderzy się z oddziałem przeciwnika, to dwa potencjalne fronty zamienią się we front realny: następuje bitwa. Teraz jesteśmy trzyosobowym frontem potencjalnym, który zmierza na północ. Jeżeli wpadniemy w zasadzkę, staniemy się frontem realnym. To jest wojna zasadzek. Na każdej drodze, w każdym miejscu może być front. Można objechać ten kraj i wyjść cało, a można zginąć na najbliższym metrze. Nie ma zasady, nie ma metody. Wszystko zależy od szczęścia i przypadku. Jest wielki bałagan na tej wojnie. Nikt dokładnie nie orientuje się w sytuacji.
— Ryszard Kapuściński - Jeszcze dzień życia
Reposted bywolfboys wolfboys
plokin
23:05
3513 7169
Nie wiem, czy zdarzył się kiedyś wypadek, żeby całe miasto przepłynęło ocean, ale tym razem tak właśnie było. Miasto wypłynęło w świat, w poszukiwaniu swoich mieszkańców. Byli to dawni mieszkańcy Angoli, Portugalczycy, którzy rozproszyli się po Europie i Ameryce. Część z nich udała się do Południowej Afryki. Wszyscy oni wyjechali z Angoli w pośpiechu, uciekając przed pożogą wojenną, przekonani, że w kraju tym nie będzie więcej życia i że pozostaną tylko cmentarze. Ale zanim wyjechali, zdążyli jeszcze zbudować w Luandzie drewniane miasto, do którego zapakowali wszystko, co było w mieście kamiennym. Na ulicach pozostało tylko tylko tysiące samochodów pokrytych kurzem, które zjadała rdza. Pozostały też mury, dachy, asfalt na jezdniach i żelazne ławki na bulwarze.

Ryszard Kapuściński - Jeszcze dzień życia
plokin
20:56
Girls attend prayers marking the Muslim festival of Eid al-Adha in Abuja, Nigeria on November 6, 2011. (Afolabi Sotunde/Reuters)
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl