Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
plokin
14:56

Syria (2013)

Nic nowego. Pozostawały te same wyzwania: kupić kilogram warzyw, pokonać żmudną zdradliwą drogę z domu na bazar, odbyć krótką podróż do odroczonej śmierci i nigdy niekończącej się zabawy w kotka i myszkę z MiGami. Nic się nie zmieniało również podczas wyjazdów do domów kobiet i mojej pracy z nimi. Kopano i wypełniano groby. Odnajdywano ciała porzucone w kotlinach i na wzgórzach. Bataliony takfirich niszczyły miejsca kultu, a ISIS budowało na ich zgliszczach swoje obozy.
A jednak, mimo wszystko, w ludzkich żyłach nie przestawał płynąć bunt. Wciąż istnieli żołnierze, którym się nie podobało, że są uzależnieni od obcych mocarstw, i którzy odmawiali bycia ich pionkami. Żołnierze, cywilni działacze i pacyfiści byli wyłapywani przez członków ISIS i zabijani; syryjscy i zagraniczni dziennikarze byli porywani, mordowani lub przetrzymywani dla okupu; kto przeżył, ginął zabity przez samoloty Al-Asada. Bojownicy w wieku dwudziestu kilku lat musieli wyprzedawać swoje meble i jeść dzikie rośliny, byle bronić swoich domów.
Tutaj znaczenia się mieszały. Nic nie było jasne. Bataliony szamotały się między sobą; konflikt pożerał rewolucję. Ekstremistyczni bojówkarze religijni, podzieleni na frakcje, zamienili się w wielogłowego potwora. Widziałam dzieci, nie starsze niż szesnaście lat, które nosiły broń i znikały nocą w ciemnych zaułkach. Bandy złodziei przybieły wspaniałe nazwy wyimaginowanych batalionów, a ich członkowie zamieniali się w zbirów szabihy. Syria była państwem tylko z nazwy - pocięta na regiony kontrolowane przez rywalizujące z sobą brygady, z których wszystkie poddawały się władzy absolutnej morderczego nieba. Ale nawet w tych warunkach żyliśmy dalej. Ludzie harowali, z trudem wiążąc koniec z końcem, pośród barbarzyństwa ekstremistycznych batalionów.

[Samar Yazber - Przeprawa. Moja podróż do pękniętego serca Syrii, Karakter 2016]

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl